Dzień 26

Dzisiejszy dzień to ostatni dzień naszych praktyk. Po całym dniu pracy pożegnaliśmy się z pracodawcami i współpracownikami. Wszędzie było bardzo miło, większość z nas dostała upominki od właścicieli, przygotowano na nasze pożegnanie poczęstunek a nawet był… szampan! Miesiąc minął szybko, ale też bardzo owocnie. Nauczyliśmy się wiele, zdobyliśmy nowe umiejętności, poznaliśmy Włochy, ciekawe miejsca i sympatycznych ludzi. Te doświadczenia wpłyną z pewnością na nasze życie zawodowe i niewątpliwie potrzebę znajomości języków obcych.

Na koniec pobytu postanowiliśmy jeszcze raz zakosztować włoskiej kuchni i oczywiście włoskich lodów…

Arrivederci Rimini!

 

Dzień 25

Jak każdy poranek w EDH dzisiejszy zaczął się tak samo, każdy przygotowuje swoje miejsce pracy, a co za tym idzie, mnie przypada napełnienie butelek z rozpuszczalnikiem , który tak swoją drogą to leje się litrami w tej firmie, podobnie jak inny płyn na polskich weselach. Lecz dziś było trochę inaczej, gdyż o dziwo, dwustulitrowa beczka rozpuszczalnika najzwyczajniej się skończyła. Po porannych przygotowaniach w EDH praca wre a najbardziej w pracowni, gdzie wykonywane są wszystkie nadruki na ubrania. Firma ma od jakiegoś czasu licencje na tworzenie swoich projektów z jakże wszystkich znanym Snoopy’im, którego dzisiaj dość dłuższą chwilę „dorabialiśmy”, gdyż ostatnie 600 koszulek to było za mało. Chwilę przed 12 poprosiłem wszystkich z pracowni, aby się zebrali i podziękowałem im za pomoc i miłe słowa podczas mojego pobyty we Włoszech, zrobiliśmy zdjęcie pamiątkowe i wszyscy życzyli mi bezpiecznej podróży.

Czytaj dalej

Dzień 24

Dzisiaj w Vulpinari mieliśmy mniej pracy niż zwykle, ponieważ był to nasz przedostatni dzień w tym miejscu. Każdemu z nas przydzielono różne zadania: Gosia oznaczała szablony odzieży, a Ewelina sprawdzała kody ubrań. Później wspólnie zajmowały się drukowaniem zdjęć. Sebastian i Karolina prasowali i warstwowali materiały, a Marzena pracowała dzisiaj w archiwum, gdzie zajmowała się segregowaniem dokumentacji firmy. Na koniec zrobiliśmy kilka wspólnych zdjęć z właścicielami i pracownikami firmy.

 

Dzień 23

Jak co dzień wyruszyłyśmy do pracy w Riccione. Idąc deptakiem wyłożonym sztuczna trawą stwierdziłyśmy, że praca w najbardziej ekskluzywnej części Rimini ma swoje niewątpliwe zalety. Codziennie napawałyśmy się widokiem pięknego deptaku, przy którym znajdują się butiki najbardziej znanych i drogich włoskich i światowych firm. Mijałyśmy po drodze ogródki warzywne, „magiczne drzewa” (różne gatunki drzew zasadzone wzdłuż deptaka), klomby pełne pięknych kwiatów. Szkoda, że praktyki dobiegają końca… I jeszcze jedna ciekawostka: wysiadając z autobusu przechodzimy codziennie obok willi Mussoliniego, albowiem dyktator spędzał właśnie tu letnie miesiące.

Dzień 22

Dzisiejszego dnia obudziłyśmy się z lekkim smutkiem spowodowanym świadomością, że niedługo musimy już wracać do Polski. W pracy zaczęłyśmy dzień od ozdabiania obuwia. Następnie od naszych pracodawców dostałyśmy koszulę, na której musiałyśmy się wzorować i uszyć drugi taki sam egzemplarz, ale z innego, dwukolorowego materiału (i jak się później okazało dwukrotnie trudniejszego przy montażu). Najpierw wymodelowałyśmy formę tej części garderoby, a później zrobiłyśmy szablony. W końcu wykroiłyśmy je z materiału i zabrałyśmy się do szycia.

Po przerwie szef poprosił nas, abyśmy przymierzyły ubrania i zrobił nam kilka zdjęć. Potem wróciłyśmy do szycia koszuli.

Pod koniec dnia szef przyniósł nam pyszne ciasteczka na złotym talerzyku tak, jak zrobił to pierwszego dnia naszej praktyki. Wtedy już naprawdę poczułyśmy, ze okres naszych praktyk dobiega końca…

Dzień 21

Florencja – perła włoskiego renesansu…

Wyruszyliśmy wcześnie rano (godz.7.30). Po 3­godzinnej podróży (zmienialiśmy środek lokomocji z autobusu na pociąg, gdyż nie można wjeżdżać autobusami do centrum miasta) spotkaliśmy się z naszą panią przewodnik, którą rozdała nam słuchawki i rozpoczęliśmy wędrówkę po Florencji. Z dworca pierwsze kroki skierowaliśmy w stronę pobliskiego kościoła Santa Maria Novella, gdzie można podziwiać freski najwybitniejszych artystów okresu średniowiecza i renesansu. Następnie udaliśmy się do Duomo – katedry Santa Maria del Fiore, kiedyś największej, a obecnie czwartej co do wielkości katedry na świecie. Niewątpliwie wyróżnia ją największa na świecie kopuł a ceglana, genialne dzieło Brunelleschiego, uchodzącego za najwybitniejszego architekta swojej epoki. Odwiedziliśmy Il Porcellino – rzeźbę najsłynniejszego zwierzęcia we Florencji. Kto chciałby jeszcze raz przybyć do tego pięknego miasta, musi potrzeć ryjek dzika… Nie omieszkaliśmy tego uczynić, jak tysiące innych turystów przed nami…

Czytaj dalej

Dzień 20

Po długim tygodniu nareszcie udało się nam złapać wolny i słoneczny dzień. Po szybkich sobotnich porządkach wyruszyłyśmy na plażę. Gdy znalazłyśmy resztę naszej grupy, przyłączyłyśmy się do opalania. Po dwudziestu minutach bezsensownego leżenia doszłyśmy do wniosku, że mamy za dużo energii, a aktywne opalanie jest efektywniejsze. Po krótkiej grze w piłkę ruszyłyśmy w morze, pomimo czerwonej flagi. Późnym popołudniem gdy wróciłyśmy zajęłyśmy się niespodzianką dla naszych współpracowników. Chciałyśmy się im odwdzięczyć za pokazanie nam ich regionalnego przysmaku. Brak podstawowych narzędzi kuchennych nie stanowił dla nas problemu…

Dzień 19

Dzisiejszy dzień w pracy był wyjątkowo luźny, ponieważ jedna z pracownic miała urodziny. Wszyscy razem świętowaliśmy ten bardzo ważny dla niej dzień wspólnie pijąc kawę oraz obiadając się tortem i ciastem cytrynowym. A co najlepsze mogłyśmy wyjść wcześniej z pracy:)

 

 

Dzień 18

Kolejny dzień w firmie Lady Camelot minął błyskawicznie, ponieważ skupiłyśmy się na szyciu fraka i kamizelki męskiej. Przygotowałyśmy formy, zrobiłyśmy wykroje i uszyłyśmy oba elementy garderoby. Pogoda dzisiaj nam nie dopisała, więc naszą pracę wykonywałyśmy w środku zakładu. Przy słonecznej pogodzie szyjemy przeważnie na zewnątrz zakładu.

Dzień 17

Dzień jak co dzień cała nasza Piątka o 7.29 wyruszyła w dość długą drogę do pracy. Przy wejściu do firmy przywitały nas dwa psy właścicieli. Jak zawsze Ewelina z Gosią zajęły się żmudną pracą polegającą na przygotowaniu gotowych wyrobów do wysyłki. Marzena rozpoczęła znakowanie i pakowanie ubrań. Karolina i Sebek powędrowali warstwować materiały.

Do naszej grupy praktykantów dołączył nowy kolega- informatyk. Nie mamy problemu z komunikacją, gdyż jak my jest Polakiem.

Na godziną przerwę wychodzimy na pizzę bądź (gdy świeci słońce) idziemy do pobliskiego parku. Pracę kończymy o 16.40 i szczęśliwi wracamy do „domów”.